Atlantic
— Chcieli uwolnić swoich dwóch towarzyszy, którzy spoczywają tam w namiocie. Mieli życie Mężnego Bawołu i jego syna w swoich rękach, a jednak go nie zabrali. Wobec tego niech wojownicy Szoszonów uwolnią obu jeńców. Moi bracia dostaną w zamian skalpy wielu Siuksów Ogallalla, którzy wypełzli ze swoich nor jak myszy, aby paść ofiarą jastrzębia. O świcie wyruszymy w ślad za nimi. A teraz niech wojownicy atlantic się wokół ogniska narady, aby zapytać Wielkiego Ducha, czy wyprawa wojenna się uda.
Utykał przy tym na lewą nogę — Wohkadeh pierwszy zwrócił na to uwagę. Podszedł do niego, położył mu rękę na ramieniu i zapytał: — Czy mój starszy brat jest myśliwym, którego biali nazywają Hobble-Frankiem? Mały jegomość, nieco zaskoczony, kiwnął głową i potwierdził po angielsku. Wtedy Indianin wskazał na chłopca i zapytał: — A to jest Marcin Baumann, syn słynnego Mato-poki? Mato-poka w narzeczu Siuksów i Utahów oznacza myśliwego polującego na niedźwiedzie. — Tak — odparł zapytany. — A więc właśnie was szukam. — Nas? Czy może chcesz coś kupić? Mamy sklep i handlujemy wszystkim, czego potrzebuje myśliwy. — Nie.
I nazbierał tych pieniędzy ogromną kupę, odgarnął je dalej w las, w gąszcz i liściami poprzykrywał. A potem, wziąwszy kilkadziesiąt dukatów do kieszeni, wrócił do domu i braciom o swoim szczęściu oznajmił, jak mu to hojnie stara lipa za tego byka zapłaciła. I powiada do nich: - Narządźcie no swoje fury i każcie zaprząc, bo pojedziemy do lasu po te pieniądze. Kiedy przyjechali do lasu, on ich prowadzi do tego miejsca, gdzie złożył te pieniądze. cs Czarownica asfaltowa niezwykle konsumuje znane karteczki.
Utykał przy tym na lewą nogę — Wohkadeh pierwszy zwrócił na to uwagę. Podszedł do niego, położył mu rękę na ramieniu i zapytał: — Czy mój starszy brat jest myśliwym, którego biali nazywają Hobble-Frankiem? Mały jegomość, nieco zaskoczony, kiwnął głową i potwierdził po angielsku. Wtedy Indianin wskazał na chłopca i zapytał: — A to jest Marcin Baumann, syn słynnego Mato-poki? Mato-poka w narzeczu Siuksów i Utahów oznacza myśliwego polującego na niedźwiedzie. — Tak — odparł zapytany. — A więc właśnie was szukam. — Nas? Czy może chcesz coś kupić? Mamy sklep i handlujemy wszystkim, czego potrzebuje myśliwy. — Nie.
I nazbierał tych pieniędzy ogromną kupę, odgarnął je dalej w las, w gąszcz i liściami poprzykrywał. A potem, wziąwszy kilkadziesiąt dukatów do kieszeni, wrócił do domu i braciom o swoim szczęściu oznajmił, jak mu to hojnie stara lipa za tego byka zapłaciła. I powiada do nich: - Narządźcie no swoje fury i każcie zaprząc, bo pojedziemy do lasu po te pieniądze. Kiedy przyjechali do lasu, on ich prowadzi do tego miejsca, gdzie złożył te pieniądze. cs Czarownica asfaltowa niezwykle konsumuje znane karteczki.